piątek, 13 marca 2015

Rozdział 7.

Na początku chciałam bardzo przeprosić za moją nieobecność przez 2 dni. Przepraszam, że was nie powiadomiłam o niej. Więc zacznijmy 7 rozdział, zapraszam!


   Kolejnego dnia od Lilianny dostałam nowe ubranie. Składało się z ciemnozielonej sukienki z napisem "Never Surrender" Do tego czarne rajstopy oraz ciemnozielone trampki. Czarny sweterek oraz chustko-opaskę, którą zawiązałam na rękę. Okazało się, że Aleksy dostał od Hisoki naszyjnik "obrożę" z połówką Ying-Yang. Dostałam białą. Widziałam już w przywieszce u brata czarną. Podejrzewam, że czekał na jakąś wyjątkową okazję aby mi to dać. Niestety natrafiła się taka nie fortunna. Co do Aleksy'a, również dostał nowe ubranie. Fioletową koszulkę, dżinsy, buty terenowe oraz czarną dżinsową kurtkę. Lilianna zaś myślała dość długo. Ubrała czerwoną spódniczkę do tego białą koszulę z czerwoną marynarką. Ubrała wysokie brązowe buty. Jej brązowe włosy upięła w wysokiego kucyka, a niebieskie oczy podmalowała kredką. Leon jakoś nie patrzył na to zbytnio jak wygląda. Założył czarne spodnie, zieloną koszulkę z napisem "Remember His Name" i czarną bluzę, oraz trampki. Jego blond włosy strasznie wyróżniały się od kompletu. Gdyby nie ta zielona koszulka, w ciemnościach byłoby go widać dzięki tym włosom. Jego oczy były złote... Pod słońce prześlicznie się mieniły.
   -To co gotowi? - zapytał Aleksy
   -Tak! - odpowiedzieliśmy.
   -Natsumi? - odwróciła się w moją stronę Lilianna.
   -Co?
   -Może nie chcesz żebyśmy z wami szli? Albo nie podoba ci się ubranie?
   -Nie, nie! -zaprzeczyłam - podoba i to bardzo! Tylko, że zabierać was w tak niebezpieczną drogę... Czy na pewno tego chcecie? Możecie później żałować.
   -Co ty! Bardzo się cieszę! Nie mogę się doczekać... Bo wiesz jak będziemy uciekać przy okazji zwiedzimy trochę świata. Chłopaki wzięli plecaki z potrzebnymi rzeczami, a ja mam torebkę z portfelem i telefonem komórkowym, będzie dobrze - uśmiechnęła się szeroko, a błyszczyk na jej ustach zaświecił się.
   -Chodź już Natsumi - powiedział Aleksy - i przestań wreszcie tyle narzekać!
   Nagle podszedł do mnie Maks i wyszeptał mi do ucha:
   -Uważaj na Lili... Nie zaprzyjaźniaj się zbytnio z nią, bo odda życie za twoje marne...
   Dostałam szoku... Spuściłam głowę i tylko po ciuchu przytaknęłam.
   Wyruszyliśmy! Z przodu Lilianna i Leon słuchali dokładniejszych opowieści o naszej krótkiej przeszłości. Aleksy chciał opowiedzieć jak dokładniej wyglądała śmierć Hisoki jednak patrząc na mnie od razu rezygnował. Najbardziej co mnie denerwowało to było, to, że cały czas cokolwiek chciał powiedzieć patrzył najpierw na mnie i najczęściej mówił "Już nic". Rozumiem, że martwił się o mnie, ale bez przesady... Przecież nie jestem dzieckiem! Przynajmniej naszyjnik na mojej szyi przypominał mi o Hisoce i czułam, że nade mną czuwa. Czułam się bardziej bezpieczna od kiedy Leon i Lilianna z nami szli. Aleksy pozwalał już chodzić po miastach i wsiach. Zawsze kiedy szliśmy przez większe miasto Leon narzucał na mnie swoją bluzę, która zakrywała mi moje długie włosy wraz z moim wzrokiem choć i tak zawsze był spuszczony na dół.
   Już tydzień po wędrówce od miasta do miasta, od wsi do wsi. Pierwszy raz ktoś się do mnie dołączył żeby spróbować ze mną porozmawiać. Zazwyczaj moja mina ich odstraszała. Był to Leon, podejrzewam, że ode mnie chciał się dowiedzieć nieco więcej o mnie, w końcu z Aleksy'm znamy się od niedawna.
   -Siedzisz zawsze tak cicha, chciałbym wiedzieć jak to było u ciebie przedtem - mówił zakładając ręce za głowę i patrząc na rażące słońce.
   -Po co chcesz wiedzieć? Co ci dadzą te informację? - choć wiedziałam, że nie mogę zbytnio spoufalać się z Lilianną z Leonem wolałam również. Gdyby on zginął lub Aleksy, Lili byłaby smutna, a tego też by mi jej brat nie wybaczył.
   -Jak to po co? Skoro podróżujemy już razem to chociaż chciałbym wiedzieć jak się nazywasz.
   -Asahi Natsumi.
   -Ale... To była trochę przenośnia. No cóż mamy pierwszy krok - powiedział uśmiechając się do mnie - coś więcej?
   -Nie - odpowiedziałam. Gdy nagle Aleksy i Lilianna zatrzymali się na środku drogi.
   -Szybko zakładaj jej bluzę! - krzyknął Aleksy. Leon lekko przestraszony odpiął zamek. Chciał już ściągać kiedy Aleksy już nie krzyczał lecz wyszeptał - zrób cokolwiek byle ją zakryć - mówiąc to objął Liliannę, która się bardzo zarumieniła, natomiast Leon zarzucił na mnie bluzę i mocno przytulił. Doznałam lekkiego szoku. Kaptur spadł na moje oczy, w których zgromadziły się łzy. Dlaczego? Nie miałam pojęcia.. po części jego uścisk.. Był inny niż Aleksy'a. Aleksy trzymał mnie jak zabawkę, której nie chciał wypuszczać, jednak Leon... od niego czułam ciepło. Zupełnie jakbym przytuliła Hisokę (tak on mnie przytulał gdy byłam mała).
   -Uff.. Udało się - odetchnął Aleksy. Leon chciał mnie puścić.
   -Czekaj - powiedziałam po cichu.
   -Ktoś idzie? - zapytał niepewnie Leon.
   -Po prostu... - naciągnęłam kaptur na oczy.
   -Dobrze skoro chcesz tej bluzy proszę bardzo, a my ruszajmy - powiedział Leon. Czy on był głupi? Czy jednak zrobił to specjalnie żeby reszta się nie zorientowała? W każdym razie byłam mu wdzięczna. Lilianna i Aleksy ruszyli przed siebie. A po moim policzku spłynęła łza, którą on od razu wytarł i złapał za moją rękę, która ledwo wystawała spod bluzy.
   -Chodźmy - powiedział lekko ciągnąc mnie za sobą. Specjalnie zostawił mnie z tyłu aby nikt nie zobaczył, że płacze.
   -Dziękuję - powiedziałam mocniej ściskając jego rękę. On odwrócił się i spojrzał na rękę, po czym uśmiechnął się lekko.
   -Cała przyjemność po mojej stronie.
   Nadeszła noc. Położyliśmy się w środku lasu. Aleksy i Lilianna rozmawiali gotując przy ognisku. Leon podszedł do mnie.
   -Mogę odzyskać bluzę? - zapytał, śmiejąc się.
   -Aah.. Tak, już, już - powiedziałam zaczynając ściągać.
   -Co ty... wygłupiam się, choć mogłabyś podjeść do ogniska, tam będzie cieplej.
   -Nie trzeba.
   -Trzeba, trzeba - odpowiedział chwytając mnie za rękaw i pociągnął w stronę ognia. Usiedliśmy na przewróconym drzewie.
   -Dzisiaj mamy zupę grzybową, może być? - mówiła Lilianna mieszając w garnku.
   -Yhm - odpowiedziałam cicho. Po czym zaczęłam ściągać bluzę.
   -Mam nadzieje, że tylko bluzę ściągasz - zaśmiał się Aleksy.
   -Tak, tak - odpowiedziałam oddając ją właścicielowi.
   -A dziękuję - powiedział odkładając ją na bok.
   Gdy zupa była gotowa, wszyscy zajadaliśmy jak szaleni, bo byliśmy bardzo głodni. Po czym położyliśmy się spać. Leżąc poczułam, że ktoś mnie czymś przykrył. Leon zabrał bluzę z drzewa i położył ją na mnie po czym dodał:
   -Dobranoc, kolorowych.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz