czwartek, 23 kwietnia 2015

Rozdział 13

   Doczołgaliśmy się do samego końca pomieszczenia. Kiedy usiedliśmy żeby odpocząć ostatnia osoba zabierająca ryby do wiaderka zniknęła, a w około zapanowała ciemność. Siedzieliśmy w ciszy przez chwilę, żeby przyzwyczaić z powrotem oczy do ciemności. W końcu Leon opuścił rękę.
   -Dobra, to co teraz robimy? - zapytała Lilianna. Z jakiegoś powodu dalej szeptała.
   -Nie wiem. Natsumi, masz jakiś pomysł? - zapytał Aleksy.
   Zaprzeczyłam. Nie chciałam dać po sobie poznać, że nie potrafię nic powiedzieć.
   -Leon? - dopytywał chłopak.
   -Też nie mam. Przeczekajmy trochę.
   -Może wyślizgniemy się kiedy wszyscy będą spać? - zasugerowała Lilianna.
   -Lili. Jesteśmy na statku. Cały czas jest ktoś przytomny jakby pojawił się jakiś wrogi okręt.
   -Przecież wiem - bąknęła dziewczyna. - A co masz lepszy pomysł?
   Chciałam powiedzieć o pustych skrzyniach. Pociągnęłam Leona za rękaw.
   -Czego?
   Wskazałam palcem na skrzynki i próbowałam pokazać, że w środku jest pusto.
   -Nie przypominam sobie, żebyśmy bawili się w kalambury.
   Zastanowiłam się przez chwilę i każdego spytałam, czy ma coś do pisania (oczywiście językiem migowym). Zaczęłam dalej myśleć jakby im tu przekazać, że nie umiem mówić, a co ważniejsze, że możemy uciec dzięki pustym skrzyniom. Zwróciłam uwagę na siebie. Pokazałam na usta i kręciłam głową. Oni patrzyli na mnie zastanawiająco. Spróbuję inaczej! No przecież, olśniło mnie, że mogłam otwierać usta. Powoli zaczęłam ruszać tak jakbym mówiła. Cała trójka przyglądała się mi uważnie. Powtórzyłam chyba ze sto razy zdanie " Nie umiem mówić". Kiedy wreszcie Leon zrozumiał przekaz.
    -Jak to nie umiesz? Co nagle zgłupiałaś?
    "Nie mogę" - odpowiedziałam.
    -Czemu? - wystrzelił Aleksy.
    Wzruszyłam ramionami. Lili patrzyła na mnie i dziwnie się uśmiechnęła.
    -Może to i lepiej - rzekła - nie będzie robić hałasu i będzie mniej narzekać oraz gadać.
    -I tak już mało mówiła - odparł Aleksy.
    -Poczekajmy, może będziesz mogła mówić jak znajdziemy się w niebezpieczeństwie. Tak czasami jest. Kiedyś oglądałem w telewizji.
    Ponownie wzruszyłam ramionami. Mnie to tam było już wszystko jedno. Chciałam przekazać im tylko ostatnie zdanie. Znowu zwróciłam ich uwagę na mnie i próbowałam powiedzieć "Niektóre skrzynie są puste. Może dzięki temu się stąd wydostaniemy". Tym razem powtarzałam to trochę dłużej. W końcu miałam więcej do przekazu. Kiedy wreszcie zrozumieli popatrzyli na siebie.
   -Głupi pomysł - stwierdziła Lili - w końcu je otworzą, żeby je napełnić, na przykład rybami.
   -Nie mam zamiaru pływać w rybach - powiedział zniesmaczony Aleksy.
   -Wiecie - odparł Leon - to nie taki zły pomysł. Zostawmy go jako plan awaryjny i ostateczny - zadecydował. Nikt się nie sprzeciwił. Skoro mielibyśmy się stąd wydostać to każdy pomysł jest dobry. Byle żeby wypalił i żeby nas nie wpakował w jeszcze większe kłopoty.
   Powoli robiliśmy się wszyscy zmęczeni czekaniem, aż wpadniemy na jakiś pomysł. Nikt od tamtego czasu już tu nie wchodził. Powoli traciliśmy nadzieje. Chcieli już skorzystać z mojego pomysłu jednak Lilianna cały czas była przeciw. Twierdziła, że na pewno ona coś wymyśli. Powoli oczy same nam się zamykały. Wreszcie, niespodziewanie zasnęliśmy. Aleksy i Leon oparli się o pustą skrzynkę. Lili oparła się o Aleksy'a. Ja zanim zasnęłam siedziałam dłuższą chwilkę nic nie robiąc. Po chwili wstałam i chciałam się rozejrzeć po reszcie, nieodkrytego pomieszczenia. Już miałam stawiać krok kiedy poczułam, że ktoś złapał moją rękę.
   -Prześpij się, musisz oszczędzać siły. Nie mamy co jeść, ani pić. Nie wiadomo, czy w ogóle wiedzą, że my tu jesteśmy - powiedział Leon. Usiadłam. Po chwili oparłam się na nim. Pogłaskał mnie po głowie.
   -Będzie dobrze, przynajmniej powinno. Nie martw się ja was stąd wydostanę, obiecuję.
   Tylko przytaknęłam i wtuliłam się w niego mocniej. On objął mnie ręką i mocno przytulił.
   -Obiecuję.. - dodał po czym usnął. Ja przez chwilę leżałam w bezruchu, kiedy oczy same mi się zamknęły.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz