poniedziałek, 29 czerwca 2015

Rozdział 15.

   Nagle małe światełko ukazało się przed moimi oczyma. Małe światełko nadziei rozbłysło się błyskawicznie w wielkie oślepiające światło. Moim oczom ukazała się postać skąpo ubrana. Jej szaty były pokryte prawdziwym złotem. Piękne włosy, które były nieskazitelnie białe rozwiane wokół całej poświaty otaczającej postaci. Oczy nie mogły przestać patrzeć na cudne piękno nieznajomej, jednak nie do końca było to możliwe, gdyż światło tak bardzo raziło w oczy.
   -Czy ja już umarłam? - zapytałam tak jakbym sama nie wierząc w to, co dzieje się przed moimi oczyma.
   -Wcale nie musisz umierać - odpowiedziała ciepło postać z lekkim uśmiechem na ustach.
   -Ja nie chcę umierać, mam tam przyjaciół, którzy pewnie mnie potrzebują i....
   -Ja wszystko wiem, kochanie.
   -Ko-Kochanie? Do wszystkich się tak pani zwraca?
   -Cóż nie do wszystkich. Zwracam się tak do ciebie, ponieważ jesteś moim dzieckiem.
   -Pani dobrze się czuje?
   Postać rozłożyła ręce i wnet otaczająca ją poświata zniknęła. Jej skromne ubranie, oraz włosy, które były rozwiane opadły pod wpływem grawitacji. Przede mną stanęła kobieta w czerwonych oczach oraz białych, niczym śnieg, włosach.
   -Patrz, jesteśmy takie podobne.
   -No nie zupełnie, ja mam zielone włosy - mówiąc to zabrałam je, żeby sama zobaczyć, czy jest tak na prawdę - i jedno oko mam fioletowe.
   -A twój tata? Ma piękne zielone włosy. Choć teraz bardziej siwe i łysieje, ale kiedyś były piękne zielone, upięte w kucyka. Jego oczy również były fioletowe. Był mistrzem w szermierce. Najlepszy w Japonii. I właśnie wtedy się w nim zakochałam.... Niepozorna dziewczyna, uznawana za dziwadło, zauważyła, że nawet bez wyglądu człowiek potrafi osiągnąć wiele. Patrzyłam zawsze na niego z podziwem. Nie sądziłam, że kiedyś mnie zauważy, ale tak właśnie się stało. Twój tata zobaczył mnie kiedyś wśród widowni, uśmiechnął się i powiedział, że wygra to dla mnie. Cóż, pewnie kolejna sztuczka na podryw dla kobiet, ale ja wzięłam to na poważnie. Skończyło się na tym, że miałam dziecko... On bojąc się odpowiedzialności uciekł z Aoi.
   -Zaraz, zaraz, STOP! Myślisz, że jak teraz to powiesz to tak nagle zerwę się i powiem "czeeeść mamuś dawno żeśmy się nie widziały"?  No błagam cię kobieto, czy ja mam w ogóle jakiekolwiek podstawy do tego, żeby ci uwierzyć?
   Kobieta spojrzała na mnie przypatrując się każdemu centymetrowi mojego ciała.
   -Wyglądasz zupełnie jak Hisoka.
   -Hę?!
   -Hisoka to twój brat...
   -Wiem! Ale skąd ty to wiesz?
   -Co? Przecież ...
   -Nie ważne.
   -Jak mu się powodzi?
   -Zginął z rąk Aoi.
   -Cóż za kobieta... Za bardzo przypominał ojca, czy mnie? - zaśmiała się ironicznie. - Opowiedz jak to było, ze szczegółami proszę.
    Zrobiłam to, o co mnie poprosiła.
   -Rozumiem, do zobaczenia. - powiedziała. Znowu poświata otoczyła jej ciało. U mnie zrobiła to samo.....
    Obudziłam się na jakiejś wysepce. Ja... znowu... żyłam!




Przepraszam, że takie krótkie, ale pisałam to z wielkim opóźnieniem. Proszę o wybaczenie, zapomniałam się, a chciałam, żeby dziś to wyszło.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz